http://horror.com.pl/opow...danie.php?id=28
Zapraszamy do dyskusji
W mieście grasuje morderca-bestia. Co jakiś czas znajdowane są zwłoki kolejnych ofiar – rozszarpane, ponadgryzane etc.
Bohater opowiadania – Mark Wadle, podczas wieczornej przechadzki pod murami miejscowego cmentarza Ratuje piękną kobietę przed atakiem starca. Mężczyzna coraz bardziej zbliża się do Violetty i wkrótce zostają parą. Autor opowiadania serwuje nam sporo opisów tych „zbliżeń”. Wciąż nie ustają morderstwa przy cmentarzu, a w pewnym momencie kobieta prosi Marka, by zabił Freda – starca, przed którym obronił ją jakiś czas temu…
W gronie ofiar bestii znajdują się w krótkim czasie osoby bliskie Markowi…
Przygotujcie się na… Wampołaka?
Resztę doczytacie sobie sami.
Opowiadanie Roberta ma w sumie sprawną narrację. Trochę zaczyna wszystko kuleć, gdy dochodzi do dialogów, sprawiają wrażenie lekko sztucznych.
Zastanawia kreacja „wampołaka” - jak dla mnie trochę wymyślona „na siłę”.
Autor często tez popada w przedstawianie całej gamy szczegółów, które potrafią czasem przesłonić dynamikę opowiadania.
Cóż jeszcze? Trochę niekonsekwencji, kilka literówek…
Całość zaprawiona sporą ilością seksu, co pozwala na sklasyfikowanie tego tekstu jako „porno-horror” – mi osobiście niezbyt przypadający do gustu gatunek.
Tak, czy inaczej – opowiadanie ciekawe.
6/10
Pomysł ciekawy i ciekawa postać Violetty. Postać Freda, jak dla mnie, troche gorzej dopracowana niż owej pani, ale całość zdecydowanie na plus. Wątki erotyczne troche przypominają Mastertona i dobrze współgrają z uczuciem grozy. Piękna, tajemnicza i, jak się później okazuje, śmiertelnie niebezpieczna kobieta. Dla mnie zdecydowanie na plus.
a dla mnie na minus. Przewidywalne do bólu - juz z rysopisu kobiety wiem kto zacz (no może nie do końca, bo podgatunek jaki sobą reprezentuje, chyba nigdzie wcześniej nie występuje). Jak Mark opowiada o najbliższych sobie osobach to tez już wiem co się z nimi stanie. Poza nową odmiana wampira (jak słusznie zauważył Mihaugal, skonstruowaną trochę na siłę) nic, co mogło by mnie zaskoczyć
a, jednak cos było - tu głupota bohatera zaskoczyła mnie bardziej niż w standardowym horrorze - jak można uwierzyć, że coś co przedstawia pana ciemnych mocy noszę dla obrony przed ciemnymi mocami? Jak świat światem, to zawsze światło chroniło parzed ciemnościa a nie ciemność przed ciemnością. No, ake jak przekonujemy sie w dalszej części opowiadania bohater myśli raczej główka niż głową, więc i głupota nie powinna dziwić
Nie, nie, nie! Tak nie może być! Horror powinien trzymać w napięciu a nie bawić! Bo niestety ubawiłem się przy tym opowiadaniu setnie... A podczas akcji z kamiennym członkiem prawie spadłem z krzesła...
Jak wspomniał mihaugal - sztuczne dialogi. Na początku, gdy bohater wpatruje sie w biust Violetty i nawiązuje sie rozmowa o wisiorku... Brak mi słów.
No i te niekonsekwencje. Dowiadujemy się, że Mark nie jest strachliwy a później okazuje się, że boi się tego, czy tamtego. Dowiadujemy się, że od dzieciństwa nie płakał, ale w opowiadaniu płakał ze trzy razy. No i w którym roku ma miejsce akcja tego opowiadania? Bo raz Mark podjeżdża dorożką pod dom Violetty a raz fantazjuje na temat seksu na faksie...
Postać Wampołaka... Tez mnie ubawiła. Szczególnie cesarskie cięcie i leksykonowa definicja tego gatunku (w sumie plus dla autora za to, że przemyślał [przynajmniej tą] tą sprawę).
Aha, no i początek - opis gółwnego bohatera do wywalenia. Te porównywania do czarnej pantery... Bez tego opowiadanie zaczyna się całkiem klimatycznie. Do pojawienia się pierwszego dialogu oczywiście.
Starczy tego. Na zakończenie powiem, że opowiadanie sprawdza się jako erotyczna czarna komedia, ale do horroru mu daleko...
Witam:) Widzę, że dyskusja wygasła już jakiś czas temu, ale ja dopiero co przeczytałam "Dom przy cmentarzu", dlatego postanowiłam napisać parę słów w obronie tekstu (widziałam, że poprzedni komentujący mieli różne zdania)
Owszem - opowiadanie przewidywalne, przegadane, chwilami wręcz zabawne, a jednak... czyta się świetnie.
Mnie osobiście się podobało, nawet bardzo;) Jasne, że wiadomo, co i jak - ale przecież zazwyczaj taka piękna, tajemnicza kobieta wiedzie każdego bohatera na zgubę. Poza tym, jak już chyba kiedyś nadmieniłam przy okazji innej dyskusji na forum - ja najbardziej cenię w tekstach dobry klimat i tutaj go znalazłam. Dodatkowo wszystko opisane jest wartko, dynamicznie i bardzo obrazowo. A wampołak jest super!!! Bardzo fajny pomysł, aż dziw bierze, że jeszcze nikt na to nie wpadł ( a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo) - taka krzyzówka wampira (wilkołaka?) i wampa to jest dopiero piorunująca mieszanka, nic dziwnego, że biedny Mark tak późno się zorientował, co jest grane:)