W sumie jedyna, jako tako książka poświęcona Elżbiecie Batory, jaka ukazała się na polskim rynku.
Tak oto, wydawca opisuję tę powieść:
Barwna powieść historyczna, zbeletryzowana biografia żyjącej na przełomie XVI i XVII w. Elżbiety Batorówny, która przeszła do historii jako "krwawa grafka". Należała do jednego z najznamienitszych madziarskich rodów - brat jej matki, Stefan, został królem Polski. Elżbieta (ur. w 1560 r.) miała piętnaście lat, kiedy wydano ją za mąż, dwadzieścia pięć, kiedy zaczęła ją dręczyć obsesja starości.
Uwierzywszy, że zachowa młodość dzięki kąpielom w krwi dziewic, przez następne ćwierć wieku bezkarnie pozbawiała życia dziewczęta z karpackich wiosek. Dopiero w roku 1610 wszczęto dochodzenie, przemówili świadkowie. Na podstawie zachowanych zeznań i innych dokumentów powstała niniejsza opowieść.
Książkę można określić, jako powieść historyczną z elementami horroru...oczywiście proszę nie brać sobie za bardzo do serca, słowo ‘historyczna’, gdyż jest tu dużo wątków fikcyjnych (ale oczywiście są też fakty prawdziwe, np. sługi Elżbiety, sam proces).
Powieść opowiada o wydarzeniach, które doprowadziły do skazania Elżbiety Batorówny. Głównymi bohaterami są przede wszystkim mieszkańcy Czachtic i okolic, którzy na własną rękę starają się wymierzyć sprawiedliwość. Tak więc, będą tu motywy rodem z Janosika xD ale i też opisy tortur grafki.
Z minusów - pewno nie wszystkim spodobają się właśnie wątki zbójnickie;), momentami wolno rozwijająca się akcja, nio i staroświecki język powieści.
Jako, że w polskich publikacjach można niezwykle rzadko poczytać o Elżbiecie Batory, zainteresowani powinni sięgnąć po tę powieść.
swojego czasu byłam zainteresowana i sięgnęłam. Jedna z nielicznych książek, które ledwo kupione odsprzedałam, bo szkoda mi było na nia miejsca na półce. Jedyna - imo zaleta to to, że dobrze się toto czyta. Ale określenie jej jako "powieści historycznej z elementami horroru" uważam za grubą przesadę. Jest to po prostu romans historyczny z krwawą grafką w tle. Nawet opisy dręczonych kbiet są lekko zarysowane a i o życiu słynnej grafki niewiele tak naprawdę można sie dowiedzieć, gdyż większość wydarzeń to zwykła fikcja. Książka ma tyle wspólnego z powieścią historyczną co powieści Aleksandra Dymasa ojca czy naszego Henryka sSienkeiwicza. I chyba nawet pewne opisy u Sienkiewicza (nadziewanie na pal Azji Tuchajbejowicza czy przypalanie pochodnią Kmicica) są bardziej drastyczne niż w "Pani na Czachticach"